



Pośród lasów, łąk i pół leży wieś zwana obecnie Kretowinami.
Mieszkała tam niegdyś niewiasta niezwykłej urody. Dziewczyna o złotych warkoczach, śnieżnobiałej buzi i błękitnych oczach budziła w ludziach podziw i respekt. Kiedy chodziła wydawała się nie dotykać stopami ziemi jakby unosiła się tuż nad jej powierzchnią. Jej śpiew piękniejszy był od śpiewu ptaków i tylko przez ptaki był rozumiany. Zwierzęta darzyły ją niezwykłym zaufaniem, a słońce jakby mocnej świeciło w jej obecności. Nawet nocą gdy Łucja pojawiła się na dworze od razu robiło się jaśniej bo księżyc wychylał swe wiekowe czoło by spojrzeć na niecodzienny blask jej urody.
Wszystkim wydawało się, że Łucja nie pochodzi od ludzkiej istoty. Jej rodzice byli prostymi ludźmi nie wyróżniającymi się we wsi. Przed narodzinami Łucji jej matka przepłakała wiele nocy pod gwiaździstym niebem prosząc o dziecko. Niestety mijały lata i dziecko nie pojawiało się w domu wieśniaczki i jej męża. Ludzie plotkowali, bo wszystkie rówieśniczki owej kobiety od dawna cieszyły się licznym potomstwem. Ona sama traciła zmysły z rozpaczy. Prawie nie spała i nie jadła. Niemal całe noce spędzała na dworze gdzie zalana łzami patrzyła w połyskujące odbicie gwiazd w spokojnej tafli jeziora. Pewnej nocy jej oczom ukazał się obraz niezwykły, olśnił ją blask tak wielki, że musiała przymrużyć oczy aby jej nie oślepił. Nie wzburzona toń jeziora obecnie zwanego Narie poczęła mienić się nie zliczoną ilością barw muskana przez delikatne rozbłyski zbliżających się gwiazd. Przepiękny choć niecodzienny widok wprawił wieśniaczkę w osłupienie. Pląsające tuż nad wodą gwiazdy zdawały się być pochłonięte tańcem i nie zwracać na kobietę uwagi. Jednak już wkrótce okazało się, że to właśnie owa prosta niewiasta była powodem tego niesamowitego zjawiska. Jedna z gwiazd przemówiła głosem tak pięknym i melodyjnym iż brzmiał on niczym harfa muskana delikatnymi rękoma elfów. Głos oznajmił, że gwiazdy tak bardzo poruszyła głęboka rozpacz mieszkanki nadbrzeżnej wioski, że postanowiły jej pomóc. Zaoferowały jej córkę która już wkrótce miała przyjść na świat. Uradowana wieśniaczka dziękowała i pytała co może zaoferować w zamian. Wtedy gwiazdy wyjawiły jej warunek jaki musiał zostać spełniony by jej przyszła córka mogła zaznać szczęścia małżeńskiego. Dziewczynkę, którą niebawem miała urodzić mógł poślubić tylko mężczyzna który podarowałby gwiazdom klejnot równie piękny jak wybranka jego serca. Klejnot ów miały być wrzucony do jeziora a kiedy gwiazdy uznają go za odpowiedni podarują narzeczonemu pierścień godny ręki Łucji, bo tak wieśniaczka miała dać córce na imię. Jeśli warunek nie zostałby spełniony dziewczyna miała umrzeć jako panna.
Wieśniaczka cieszyła się nie zważając na postawiony warunek. Uważała, że na ziemi znajdą się klejnoty przewyższające urodą najpiękniejsze z kobiet. Nie przypuszczała jednak jak piękną córką obdarują ją gwiazdy. Nie marzyła o niecodziennej urodzie swojego dziecka, pragnęła dla niego jedynie zdrowia i szczęścia. Kiedy owa niewiasta urodziła dziewczynkę i spostrzegła jej niespotykaną urodę zrozumiała, że jej córka nie łatwo znajdzie męża. Miała wątpliwości czy jakikolwiek mężczyzna zdoła zdobyć klejnot piękniejszy od Łucji.
Mijały lata i obok pięknej Łucji pojawiali się liczni adoratorzy, często pochodzący z odległych stron. Sława jej piękności głoszona pieśnią i licznymi opowieściami wędrowców dotarła niemal wszędzie. W odległych krajach niewiasty szeptały o niej z zazdrością a mężczyźni porażeni urodą wynikającą z opowieści wyruszali w daleką podróż by móc ją zobaczyć. Kiedy kawalerowie z różnych stron świata docierali do wioski zwanej obecnie Kretowinami nie mogli uwierzyć własnym oczom zachwyceni blaskiem urody dziewczyny. Wtedy to matka uznała, że to najwyższa pora by wyjawić córce skrywany od dawna sekret. Obydwie postanowiły powiedzieć o nim zakochanym w dziewczynie młodzieńcom. Tamci nie zniechęcili się i wyruszyli by zdobyć klejnoty. Wielu próbowało i zatapiało w jeziorze skrzynie pełne kosztowności często zdobytych w wyprawach ogromnie niebezpiecznych. Ale gwiazdy były nie ubłagane. Pewnego dnia do wioski dziś zwanej Kretowiny dotarł znęcony wieścią o pięknej Łucji rycerz. Był to młodzieniec nie strudzony w boju i niezwykłej odwagi. Walki z krzyżakami prowadzone od dawna na tym terenie nie były mu obce. Nie lękał się niczego a w jego sercu nigdy nie gościła miłość. Choć bywał gościem na dworze królewskim i uczestniczył w wielu odległych wyprawach nigdy nie zainteresował się żadną spośród wielu napotkanych pięknych panien. Do wioski przybył z ciekawości czy zachwalana w całym świecie dziewczyna zdoła przyciągnąć jego uwagę. Gdy ją tylko ujrzał dostrzegł w niej nie tylko niezwykłe piękno ale i dobroć, która w oczach innych nie była tak istotna. W chwili ich spotkania serca Łucji również zabiło mocniej co nigdy się jej wcześniej nie przytrafiło. On od razu pragnął ją pojąć za żonę a ona być po wieki przy nim. Ich serca biły już jednym rytmem ale warunek gwiazd spędzał im sen z powiek. Dzielny rycerz widział nie jedne przepiękne klejnoty jednak blask urody bijący od dziewczyny przewyższał je wielokroć.
Kiedy rycerz zrozumiał co jest klejnotem piękniejszym od urody Łucji bardzo się zasmucił. Domyślił się, że żeby poślubić dziewczynę trzeba oddać gwiazdą czyste i odważne serce w którym nigdy nie zagościło kłamstwo, zło i strach. Jego serce było klejnotem piękniejszym od urody dziewczyny. Rycerz zrozumiał, że gwiazdy, które żyją wiecznie nie mówiły o ślubie na tym świecie. Bardzo ciężko było mu podjąć decyzję o poświęceniu swego życia i czekaniu w zaświatach na nadejście Łucji. Nie wiedział przecież kiedy dopełnią się jej dni a nawet krótka rozłąka z ukochaną przyprawiała go o ogromny ból serca. Trudno mu było uwierzyć, że gwiazdy tak wrażliwe na cierpienie wieśniaczki były za razem tak okrutne by skazać jej córkę i narzeczonego na takie katusze. Niestety nie widząc innego rozwiązania pożegnał się z ukochaną na czas życiowej rozłąki i poszli nad jezioro gdzie mieli się rozstać. Niewiasta zalana srebrnymi łzami żegnała znikającego pod wodą dzielnego młodzieńca. Gwiazdy poruszone jego mądrością i odwagą postanowiły oddać mu jego życie i rękę Łucji. Następnego dnia młodzieniec obudził się zupełnie suchy na wyspie nie opodal cypla i spojrzał w pełne kosztowności głębiny jeziora. Zaskoczony iż nie znajduje się w wodzie otworzył swą zaciśniętą dłoń i jego oczom ukazał się pierścień zaręczynowy ze szczerego złota wysadzany diamentami. Zrozumiał, że pierścień oznacza zgodę gwiazd na poślubienie Łucji. Serce rycerza choć pozostawało w jego piersi biło dla gwiazd, którym je podarował. To nie przeszkadzało mu kochać jego pięknej żony bo była ona jedną z gwiazd czasowo zesłaną na ziemię. Łucja i jej mąż żyli długo i szczęśliwie. Po ich śmierci wielu ludzi mówiło, że dostrzega na niebie gwiazdy, których wcześniej tam nie było. Podobno to Łucja i jej mąż, ona wróciła do nieba a on powędrował tam gdzie było miejsce jego serca.
Poszukiwacze skarbów po dziś dzień szukają w jeziorze dzisiaj zwanym Narie, przy wyspie nieopodal cypla zatopionych przez adoratorów Łucji licznych kosztowności i podobno nadal je znajdują. Wielu młodzieńców w tamtych czasach straciło cały dobytek by zdobyć rękę piękniej dziewczyny i zasmuconych odmową wyruszyło do domu pozostawiając jezioro bogatsze.
Podobno na terenie dzisiejszych Kretowin bardzo pięknie wyglądają gwiazdy na bezchmurnym niebie, podobno jeśli dobrze się wsłuchać można usłyszeć ich śpiew opowiadający historię Łucji. Podobno jeśli ktoś spędzi nad jeziorem noc, która jest rocznicą tej pamiętnej nocy gdy gwiazdy podarowały dziecko wieśniaczce i wysłucha ich opowieści nigdy nie zazna biedy....